Recenzja: Gabinet Luster

Grając w pierwszą część serii larpów Narien i Arachci pod tytułem „Imaginarium”, bawiłem się naprawdę nieźle, choć miałem nieco uwag  co do przygotowania i poprowadzenia samego wydarzenia. Z zadowoleniem muszę przyznać, że druga część projektu, „Gabinet Luster”, okazała się larpem – w moim odczuciu – pozbawionym wad i bliskim doskonałości.

Przygotowania:

Jak zwykle zaangażowałem się w obmyślanie stroju i scenek w ostatniej chwili, dlatego też na wstępie chciałem podziękować Narien za wyrozumiałość i danie mi roli, do której nie trzeba było się wybitnie przygotowywać. Mim bezgłośnie dziękuje! Kończąc jednak małą dygresję, muszę zwrócić już na samym początku uwagę na to, że wydarzenie było świetnie zorganizowane i naprawdę trudno się do czegokolwiek przyczepić. Powiem nawet, że nim doszukałem się jakichkolwiek minusów, musiałem dłużej się zastanowić nad rozegranym larpem.

Na specjalną pochwałę, znajdującą się na miejscu pierwszym, zasługuje klimat. Wszystko to dzięki prowadzącej, która załatwiła salę w klubie „Jędruś”, idealnie nadającą się do tej gry. Pomysł ze zgaszeniem świateł, używaniem latarek w scenie początkowej do podświetlania twarzy mówiących, a potem zadbanie o to, by cały czas panował na sali półmrok, sprawił, że sceneria świetnie oddziaływała na wyobraźnię. Usunęło to również problem z dość nieklimatycznym otoczeniem, które stało się niewidoczne. Wstęp i zakończenie zostały szczegółowo zaplanowane, a mimo tego drugiego larp nie okazał się liniowy. Na pochwałę zasługują również gracze: w moim odczuciu dużo lepiej przygotowali zarówno stroje jak i scenki, które mieli odgrywać. Całość pracy organizacji i graczy spowodowała, że larp „Imaginarium: Gabinet Luster” był nie tylko przyjemną grą, ale i bardzo udanym widowiskiem.

Uroczym, a zarazem niedrogim akcentem okazało się wystrojenie sali w baloniki, które ponadto posłużyły jako rekwizyt przy jednym z pokazów. Warto dodać, że zarówno obecność graczy odgrywających publiczność, jak i muzyka puszczona w tle sprawiały, że można było się poczuć tak, jakby naprawdę było się w cyrku.

Moją jedyną uwagą, jeżeli chodzi o przygotowanie larpa, jest niewydrukowanie przez mistrza gry rozesłanych wcześniej mailem rozpisek „co twoja postać sądzi o innych”. Byłaby bardzo pomocna, by odświeżyć sobie informacje przed samą grą. Na obronę prowadzącej można jednak powiedzieć, że z góry uprzedziła, że nie będzie ona drukowana. Można było więc przyjąć, że obowiązkiem graczy będzie zapoznanie się z nią i zapamiętanie.

Fabuła i przebieg larpa:

Fabuła była prosta, acz nieco zakręcona, jak na cyrk przystało. Grupa dzieciaków, która niespodziewanie pojawiła się w namiocie, chciała wrócić do domu, lecz każda próba wyjścia z niego kończyła się niepowodzeniem i przeniesieniem delikwenta do innej jego części. Sami cyrkowcy borykali się z problemem dotyczącym zaginięcia ich dyrektora. Ponadto wszystkie postacie były ze sobą bardzo skonfliktowane, a jednym z ważniejszych celów było rozwiązanie owych sporów. Na końcu okazało się, że sami artyści nie istnieli naprawdę – stanowili głównie odzwierciedlenie złych emocji nieletnich widzów – i rozpłynęli się wraz z cyrkiem, kiedy dzieciaki znalazły rozwiązanie problemu. Zgrabnie zagrany epilog zakończył larpa i przygodę grupy dzieciaków.

Rysunek Nathalie, granej przez Kasię M.

Mechanika:

Tutaj powiem krótko: brak. Organizatorka nie wprowadziła mechaniki na larpa. Nie byłaby ona i tak w żadnym aspekcie potrzebna, gdyż nie doszło do sytuacji, w której cokolwiek powinno być testowane.

Plusy:

– larp performance’owy w nowej formie;
– klimat idealnie cyrkowy i absurdalny, aż do samego końca;
– ładnie przygotowane, ciekawe scenki, rozegrane w odpowiednich odstępach,
– rewelacyjne przebrania;
– brak settingu związanego z rpg (najbardziej subiektywna ocena);
– brak mechaniki.

Minusy:
– brak wydrukowanych rozpisek „co sądzisz o innych”;
– gracze średnio dopisali, jeżeli chodzi o muzykę do swoich scenek;
– nieobecność drugiego prowadzącego.

„Chcesz skrytykować larpa? Lepiej uważaj!”

Podsumowanie:

Muszę przyznać, że „Imaginarium: Gabinet Luster” należy do najbardziej udanych larpów ostatniego roku, w których miałem okazję wziąć udział. Na szczególną pochwałę zasługuje oryginalny pomysł, gdyż to pierwsze w historii Larpowni wydarzenie będące performancem, acz nie musicalem. Dzięki rozmaitym elementom klimat cyrku wypadł autentycznie. Nie zabrakło również zapowiedzianych jako realia gry absurdaliów. Larp, planowany jako eksperyment, wyszedł naprawdę świetnie.

  1. Uważam, że drugi prowadzący był niepotrzebny. Skoro nie ma żadnych testów, to jaki sens jest w obecności drugiego MG?

    Poza tym ja nie odczułam braku rozpiski „co sądzisz o innych”. Swoje opinie miałam zawarte w karcie, a w razie potrzeby zawsze mogłam udać się do MG i spytać o szczegóły.

    Uważam, że Narien spisała się genialnie przy tym LARPie i należą się jej owacje na stojąco ;) zwłaszcza, że musiała w niego włożyć naprawdę wiele pracy.

    Jeżeli chodzi o muzykę: następnym razem można się zorganizować i ktoś może pomóc innym w pocięciu i sklejeniu utworów. Ja miałam straszną frajdę przy dodawaniu ryków Xerxesa, Rashida i Thora. Tylko też niewiele osób wiedziało, że potrafię coś takiego – więc piszę o tym na przyszłość :)

  2. „Można było więc przyjąć, że obowiązkiem graczy będzie zapoznanie się z nią i zapamiętanie.”

    To mnie rozbawiło dosyć, serio Elfie, tyle lat prowadzisz, a dopiero ten larp uświadomił Ci, że gracze powinni zapoznać się ze swoimi kartami postaci? :P

  3. Brak settingu? Wytłumacz mi w jaki sposób to jest możliwe bo nie kumam. On był. Z definicji tego słowa…

  4. Lychnis, albo ja nie napisałem czytelnie, albo Ty nie zrozumiałaś. Chodziło o to, że tych notek nie było na kartach postaci, ale gracze dostali je na tyle wcześnie mailem, że powinni je zapamiętać. Dlatego tutaj krytykuje w sumie najbardziej graczy, bo byli tacy, którzy się z tym nie zapoznali.

    Reverant, tutaj miałem na myśli, że nie był w żadnym settingu znanym z rpg :). Zaraz poprawie w recenzji.

  5. Jeszcze jedno słowo co do nie potrzebnego, drugiego MG. W pełni zgadzam się, że nie był on potrzebny. Był jednak wpisany początkowo na listę twórców i dopiero tuż przed larpem zostało powiedziane, że nie przyjdzie. Stąd wspomniałem o tym fakcie.

    Nie wpisałem tego jako minusa, bo uważam, że larp ani trochę na tym nie ucierpiał – być może nawet zyskał.

  6. „Nie wpisałem tego jako minusa, bo uważam, że larp ani trochę na tym nie ucierpiał – być może nawet zyskał.”

    „(…)Minusy:
    (…)
    – nieobecność drugiego prowadzącego.
    (…)”

    Dla samej idei czepiania się.

  7. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów, cieszę się, że dobrze się bawiliście :) Ja byłam zachwycona poziomem strojów i przygotowania oraz tym, jak bardzo byłam już podczas rozgrywki zbędna ;) Mam nadzieję, że uda mi się przy kolejnym larpie utrzymać poziom – choć szczerze mówiąc, celuję w typ, który można określić jako „solidne 4”, bo będzie to tym razem klasyczne rzemiosło ;)
    Zgadzam się z uwagą, że niewydrukowanie tych rozpisek było moim błędem, ale wynikającym z przesadnego optymizmu i wiary, że larp jest przedsięwzięciem przygotowywanym wspólnie. Cieszę się, że w komentarzach zostało podkreślone, że nie zarzuca mi się niekompetencji w tym względzie, bowiem owe spersonalizowane informacje, w objętości ćwierć strony A4 każdy gracz otrzymał osobistym mailem dziesięć dni przed larpem. Uznałam drukowanie tak małych porcji tekstu, każda na osobnej stronie za nieekonomiczne i poinformowałam o tym pisemnie, jednak nic nie broniło, by ktoś wydrukował je sobie we własnym zakresie, a nawet poprosił mnie o wydruk mimo wszystko. Jako, że jestem dopiero początkującym twórcą, nie przewidziałam, że ktoś może mimo to nie zajrzeć do nadesłanych materiałów, ale już wiem, że przezorny zawsze ubezpieczony :-)

  8. Te. Balony od początku były do mojej scenki a nie jako dekoracja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *