Kurs Tańca Bretońskiego, edycja II

Chcielibyście kiedyś uczestniczyć w tradycyjnej zabawie tanecznej, ale nie potraficie tańczyć? Uważacie, że taniec ludowy wymiera? Nic bardziej mylnego. Dalej są rejony Europy, gdzie większość osób zna tradycyjne tańce ludowe i powszechnie tańczy się je na imprezach. Jednym z takich miejsc jest Bretania – północno-zachodnia część Francji. Zapraszamy zatem na kurs, który powinien przypaść wszystkim do gustu. Druga edycja odbędzie się w dużej sali baletowej, z lustrami i dobrym nagłośnieniem. Niedługo podamy też informację na temat Fest-Noz.

Warsztaty poprowadzi: Mateusz „Isos” Tomczyk
Gdzie:
 Młodzieżowy Dom Kultury, ul. Grunwaldzka 5 (niedaleko ronda Mogilskiego)
Kiedy:
 28 stycznia 2012 / 15:00–18:00
Zapisy: po prostu przyjdźcie!

Informacje o kursie:
Tańce, którymi będziemy zajmować się na warsztatach, są naprawdę proste – każda chętna osoba może przyjść nauczyć się podstawowych kroków, aby bez obaw brać udział w bretońskich imprezach, które niedługo zaczną regularnie odbywać się w Krakowie. Ponadto z każdym kolejnym nauczonym tańcem łatwiej jest uczyć się następnych – nawet tych zupełnie od bretońskich odmiennych. Warsztaty, które proponujemy, pozwalają zapoznać się z podstawowymi tańcami Dolnej i Górnej Bretanii, nauczyć się koordynacji ruchowej i trudnej sztuki współtworzenia jednolitego kręgu tańca, a przede wszystkim stawiają za cel wytworzenie w uczestnikach poczucia wzajemnej więzi i danie im radości z bezinteresownego spędzania czasu z innymi ludźmi.

Więcej o tańcach bretońskich:
Zapraszamy do wirującego, transowego kręgu, który porywa wszystkich spragnionych kontaktu z drugim człowiekiem. Kręgu, w którym nikt nie pozostaje anonimowy, a powtarzalny rytm kroków i ruchów połączonych rąk daje poczucie wspólnoty i naturalnej więzi, której tak brak w dzisiejszym pędzącym świecie…

Tańce, które dzisiaj tańczy się w Bretanii, celtyckim regionie na zachodzie Francji, mają długą historię, a ich pochodzenie ginie w odległych, średniowiecznych czasach… Pierwszym zapisanym śladem ich obecności była wzmianka pochodząca z XVI-wiecznego dzieła kanonika Thoinot Arbeau „Orchesographie”, traktująca o bretońskim tańcu „Triory de Bretagne”, praprzodku dzisiejszego gawota – oraz o starych branlach. Już wtedy taniec stanowił ważną część życia mieszkańców Bretanii. Łączył i jednoczył wspólnotę ludzką, dawał poczucie więzi i konsolidacji tej niewielkiej społeczności, jaką jest wieś. Aż do lat 30-tych XX w. spełniał najważniejszą rolę w zacieśnianiu więzów w zamkniętej rolniczej społeczności: był rytuałem, a nie tylko i wyłącznie rozrywką, nie połączoną z innymi dziedzinami życia, jak ma to miejsce w dzisiaj…

Jeden z największych znawców tradycji tańców bretońskich, Jean-Michel Guilcher, napisał przed laty bardzo ważne zdanie: „Taniec, symbol ukrytego życia wewnętrznego, wymykającego się opisowi, wyraża psychikę indywidualną i grupową, świadczy o stanie, w jakim znajduje się społeczność i o zmianach w niej zachodzących…”. W dawniejszych czasach w Bretanii taniec towarzyszył praktycznie wszystkim czynnościom dnia codziennego: żniwom, młóceniu zboża, przędzeniu wełny, wykonywaniu nowego klepiska, wykopkom, porządkowaniu terenu. Ponieważ pomoc sąsiedzka była powszechnym zjawiskiem w życiu wsi, wyżej wymienione prace gromadziły niejednokrotnie kilkaset osób. Czas odpoczynku, jaki następował po pracy, stanowił doskonałą okazję do tańczenia, zabawy. Jednakże niekiedy taniec był też samą pracą, jak w przypadku odnawiania klepiska w domach i na terenie gospodarstwa. Wiele setek nóg pracowicie udeptywało wtedy przez wiele godzin miękką ziemię zmieszaną z gliną, aż zyskiwała konsystencję betonu. Taniec był więc okazją do pomocy, jak i zaprezentowania własnej wytrzymałości i tężyzny fizycznej.

Ze wspólnotowego charakteru tańca w Bretanii wynikają także jego cechy: forma i styl. Przeważnie tańczono w liczebnie nieograniczonym łańcuchu, w nieskończoność powtarzając tę samą sekwencję ruchów. Każda społeczność posiadała swoją określoną wersję danego tańca, czasami detalem tylko różniącą się od wariantu sąsiedniej wsi. Z powtarzalności wynikało też dziedziczenie tradycji tańczenia przez kolejne pokolenia: ten sam taniec i w takim samym kształcie tańczony był przez wieki i przekazywany dalej, jako ważny element dziedzictwa osobistego i wspólnego.

W Bretanii przetrwała do dzisiaj niezmiernie ważna cecha tańca: łączy on wiele pokoleń, nie jest czymś ekskluzywnym, zamkniętym, dostępnym tylko dla określonej grupy osób. Obcego przybysza zaskoczy widok długiego, wielusetosobowego kręgu, w którym w transowym tańcu ujrzy cztery pokolenia tancerzy… Nie do pomyślenia w Polsce…

Dzisiejsze Fest-Noz, Święto Nocy, nie jest już tym samym, czym był taniec w dawnej wiejskiej społeczności. Jednak wciąż stanowi niesamowite i piękne zjawisko (dodajmy, że masowe i powszechne!), obrazujące silną potrzebę posiadania własnej tradycji, kultury, korzeni, poczucia wspólnoty. I takie poczucie daje właśnie taniec: powtarzany tydzień w tydzień na setkach spotkań w całej Bretanii. Niech nie zmyli patrzącego widok nieprzeniknionych twarzy, zamkniętego kręgu ludzi sprawiających wrażenie „bycia gdzie indziej”, skupionych… To właśnie te niby „proste”, powtarzające się tańce dają uwewnętrznioną radość bycia razem, wytworzenia wspólnoty z nieznajomych sobie osób.

Opis na podstawie tekstu Tomasza Kowalczyka

Fest-Noz:
Informacje o opcjonalnym Fest-Nozie pojawią się wkrótce – jeżeli tylko znajdziemy lokal, który będzie gotowy nas przyjąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *