Ad maiorem Dei gloriam

Autor: Michał „Samalai” Ladra
Gdzie: Twierdza – Festiwal Fantastyki, Giżycko
Kiedy: 9 września (piątek), 19:00
Realia: Wampir: Mroczne Wieki
Klimat: Intrygi, tajemnica
Ilość miejsc: do 40
Zgłoszenia: prosimy o wypełnienie ankiety
Pytania:
 samalai@larpownia.pl

Wydarzenie na FacebookuZapowiedź na stronie Twierdzy

Zapowiedź:

Opat Gustaw pędził ciemnymi korytarzami zamku Lötzen, podnosząc do góry poły długiej szaty. Po jego czole spływały kropelki potu, a spojrzenie, pełne strachu i nadziei, bez przerwy wędrowało do tyłu. Było przeraźliwie cicho, zbyt cicho nawet jak na tę porę nocy. Przyśpieszył, składając niemą modlitwę do Boga, aby ten pozwolił mu dotrzeć do księcia. Albrecht Fryderyk Hohenzollern-Ansbach przebywał od kilku dni w twierdzy, nieświadom intryg które rozgrywały się w Lötzen. Do tego czasu Gustaw był posłuszny biskupowi. Dzisiaj jednak zamierzał złamać przysięgę, którą złożył swojemu przełożonemu – chciał powiedzieć wszystko swojemu władcy. Szczególnie zdradzić mu prawdę dotyczącą pewnej kobiety…

Bóg go nie wysłuchał. Krzyk odbił się echem od starych ścian zamku, a opat zabrał swoje tajemnice do grobu. Nie usłyszeli go także biesiadujący w głównej sali możni, którzy jak co wieczór opróżniali beczułki z klasztornym winem, nieświadomi, że dzisiejsza noc będzie należała do tych niezwykłych. Dla większej chwały Bożej.

Tymczasem Nowa Wieś, osada znajdująca się w cieniu zamczyska, borykała się z innymi problemami, które coraz bardziej wzrastały do skali godnych aby zawracać nimi głowę rycerstwa. Zaginięcie miesiąc temu jednej z córek rzuciło cień smutku na lokalną społeczność, a rozszarpanie przez wilki kilku krów wywołało strach i niepokój. Kiedy na niebie wzrósł jednak księżyc w pełni, wycie z okolicznych lasów zmieniło się w szaleńczy skowyt. Albert, tutejszy autorytet i sprawny myśliwy rzekł, że widział walczące ze sobą wilki, większe niż jakiekolwiek widziane w przeszłości. Biskup zamieszkujący pobliski klasztor nie zamierzał jednak zareagować, jak zwykle wybierając pobożną bezczynność. Lud nie kochał kleru, a ten nie kochał chłopów, składających ponoć pokłony bożkowi o czterech głowach. Sołtys postanowił więc zebrać delegację i udać się przed oblicze pana zamku, nie wiedząc kto aktualnie przebywał w Lötzen.

Słońce znikało powoli za horyzontem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *