Maelstrom
Komputer niestrudzenie rysował czerwone i błękitne linie, odzwierciedlające masy wirującego gazu. Biegnące pod mapą burzy oznaczenia na bieżąco informowały o jej składzie. Po sąsiednim monitorze powoli sunęła kula symbolizująca Ganimedesa. Wskazówki przyrządów w kokpicie drżały lekko, jak w niespokojnym śnie, ale to oznaczało tylko tyle, że nic złego się nie dzieje. Nie było przecież realnych powodów do zmartwień – były tylko efektowne, czerwone błyskawice przecinające odległy o miliony kilometrów cyklon o średnicy większej niż Ziemia.





